Dlaczego ludzie w Kijowie chodzą w garnkach na głowach

Przesuń w dół

Zanim wojownicza młodzież zdecydowała się na atak drewnianymi kołkami i kostką brukową odbył się kolejny na Majdanie wiec. Kilka dni wcześniej ukraiński parlament głosami Partii Regionów i Komunistów uchwalił szereg ustaw wprowadzających dosyć restrykcyjne obostrzenia dotyczące m.in. dostępu do internetu i dopuszczalnych sposobów protestu. Zakazane zostało m.in. chodzenie w kaskach i maskach. W społeczeństwie zagotowało się. Mobilizacja była naprawdę duża, ukraiński opozycyjny internet aż kipiał od apeli o totalna mobilizację. Udało się. Jeszcze raz kilkadziesiąt tysięcy ludzi wyszło na Majdan. Było niemal pewne, albo coś konkretnego zostanie ustalone, albo można zwijać Majdan i rozejść się do domów. Nikt już nie chciał śpiewać kolęd, klaskać i słuchać o niegodziwościach władzy. Ludzie chcieli działania, namacalnego sukcesu, chcieli poczuć, że marznięcie na mrozie ma jakiś sens. Wyjęło z szafek wszystko co można nosić na głowach. Majdan był radośniejszy niż zwykle. Ale to była już tylko cisza przed nadchodzącą burzą na ul. Hruszewskiego.


Fotografując jedną z kobiet usłyszałem pytanie:
A: A kogo Pan reprezentuje?
B: Nikogo, robię te zdjęcia dla siebie. Jestem tak w ogóle z Polski.
A: Aaa.
B: Jeśli Pani chce to oczywiście skasuję to zdjęcie.
A: Nie, nie trzeba. Gdybym się bała, to bym tu nie przyszła.

Zobacz komentarze