Spacer po rewolucyjnym Kijowie

Przesuń w dół

Podczas gdy tłumy Kijowian parły na Majdan, milicja pilnująca siedziby prezydenta Janukowycza nie miała nic do roboty. Rewolucja w tym miejscu Kijowa przybrała formę walki pozycyjnej. Jedni stoją z tarczami, drudzy przychodzą i co najwyżej namawiają na zmianę frontu. W innych miejscach gdzie będą znajdowały się większe oddziały milicji w ciągu kilku godzin opozycja ustawi specjalne auta z nagłośnieniem. Będą puszczane opisy pobicia studentów na Majdanie i skoczne piosenki. Walka o umysły młodych chłopaków w mundurach przybierze jeszcze inna formę.
8 grudnia 2013 r.

Jaka jest naprawdę opozycja? Jakie skupia partie i ruchy społeczne? To pytanie nie jest proste gdyż patrząc tylko na flagi czy też emblematy prezentowane przez uczestników można stwierdzić, że jest to wręcz zbieranina wszystkich tych, komu nie po drodze z obecną władzą. Choć opozycja cały czas podkreśla pokojowy charakter protestów to jednakże niektóre organizacje pozycjonujące się w nurcie "opozycyjnym" z wielka ochotą przeszłyby zapewne do bardziej śmiałych działań. Hasła o bardzo ostrej wymowie oczywiście są i to w dużej ilości. Siła Majdanu, ale i element mogący być dla niego zagrożeniem, to możliwość prezentacji przez każdego swoich haseł i przemyśleń. Prezydent Janukowycz jest umieszczany w rzędzie z bardzo znanymi osobami. Tylko czy dla niego samego jest to powód do zadowolenia?
8 grudnia 2013 r.

Opozycja ma wiele twarzy. Może to być twarz emerytów, którzy wyszli na ulicę gdyż nie mają pieniędzy na lekarstwa. Może to być twarz ludzi w średnim wieku, którzy jeszcze wierzą w zmiany w kraju i chcą aby wpłynęły one na życie ich dzieci. Młodzi, których jest mnóstwo a ulicach, wychodzą pewnie także, aby przeżyć wielkie emocje, które są nieodłączną częścią składową ostatnich dni w Kijowie. Niekoniecznie wielka polityka jest tu najważniejszym czynnikiem wpływającym na aktywne zaangażowanie się w obecne wydarzenia. Jest coś fascynującego w twarzach chłopaków i starszych mężczyzn zorganizowanych w formacje samoobrony. Widać w nich i energię i niepewność. Zacięcie jest przeplatane niewinnymi wyrazami twarzy. Rewolucja, której są uczestnikami, dokonuje się także w nich samych.
8 grudnia 2013 r.

Dialog na Majdanie.
A: Fajny masz plecak. Co w nim masz?
B: ?
A: Ej chodźcie tu, sprawdźcie to. Ma plecak wypchany.
B: ??
Tak wyglądał początek rozmowy z chłopakami, którzy pilnowali jednego z przejść na Majdanie. Skończyło się sympatycznie i wręcz tłumaczeniem dlaczego tak wnikliwie chciano sprawdzić mój plecak. Sprowadzało się ono do jednego: prowokacje. Broń, niebezpieczne przedmioty, ładunki wybuchowe, tak naprawdę nie wiadomo co miał na myśli jeden z młodych członków samoobrony. Na dodatek cały dzień w centrum Kijowa panowała jakaś atmosfera wyczekiwania i napięcia. Rano zostały ściągnięte wojska wewnętrzne, które rozlokowały się w blisko niektórych barykad. To od razu podniosło ciśnienie gdyż do tej pory milicja była rozmieszczona jedynie przy budynkach rządowych i administracji prezydenta. Centralne stacje metra były przez większość dnia zamknięte. Stosunkowo spokojne życie Majdanu zostało przerwane. Wczorajszy bardzo pozytywny nastrój zniknął na dobre.
9 grudnia 2013 r.

Jakie są granice walki "ulicznej"? Czy wierząc w wyższą ideę można posuwać się do dowolnych działań usprawiedliwiając je wiarą, że nasza racja jest tą właściwszą? Kijów został zasypany setkami wlepek i plakatów nagłaśniających protest. Rozdawane były niemal od samego początku więc i ich ilość nie dziwi. Znajdziemy je w metrze, na latarniach, znakach i nawet na milicyjnych tarczach. Autobusy milicji blokujące dojścia do Rady Najwyższej Ukrainy chyba najmocniej "odczuły" tę formę ulicznej demonstracji poglądów. Dodatkowo zostały opisane dosadnymi hasłami nie pozostawiającymi złudzeń co do opinii na temat prezydenta Janukowycza i samej milicji. Póki trwa "rewolucyjny karnawał" wszystko się da się wybaczyć. Nawet pewne popsucie tego państwa, o którego dobro się walczy.
9 grudnia 2013 r.

Ta historia trwała 9 lat.
Moje pierwsze spotkanie z Leninem w Kijowie miało miejsce w 2004 r. Pamiętam jak siedzieliśmy grupą pod pomnikiem, świeciło słońce, nikomu nigdzie się nie spieszyło. Podeszła do nas starsza kobieta i zapytała z życzliwością:
A: Wy komsomolcy?
B: Eee, nie.
Drobne spotkanie, ale ile mówiące o pamięci i przekonaniach jakiejś części mieszkańców Kijowa. Wtedy dopiero zaczynało się rozumieć, że komunizm, przykładowo w takiej Ukrainie, nie jest jednoznacznie źle oceniany.

Moje ostatnie spotkanie z Leninem miało miejsce w grudniu 2013 r.
Pod cokołem na którym stał wódz rewolucji kłębi się tłum. U stóp tłumu leży strącony dzień wcześniej pomnik, już bez głowy. Ludzie podzielili się na grupki, jedni fotografują, drudzy próbują w jakiś sposób zdobyć choć drobną część pomnika, jeszcze inni dyskutują. Nagle młotek zostaje przejęty przez jakiegoś oponenta, który krzyczy: "Hańba, hańba wam wszystkim". Ludzie się śmieją, nawet specjalnie nie odpyskowują. Za chwilę wszystko wraca do normy. Festyn nad padłym komunistycznym przywódcą trwa w najlepsze. Symbol upadł, ale może narodziło się coś nowego?
10 grudnia 2013 r.

Irracjonalność. To jest chyba najlepsze słowo jakie pasuje na opisanie dzisiejszego pobojowiska, które powstało po likwidacji części miasteczka namiotowego na Majdanie. Z jednej strony liczne i groźne oddziały Berkutu. Z drugiej strony zmęczeni protestujący, mający jeszcze pewne pokłady energii. Na ziemi walało się wszystko, buty, sztućce, garnki, piece, drewno na opał, resztki namiotów i jakieś kawałki ubrań. Umaziane wszystko na dodatek w brudnym śniegu tworzyło przygnębiający obraz. Ze sceny odzywały się zachrypnięte głosy wzywające do pokojowego oporu. Ciemność poranka potęgowała grozę całej sytuacji.
11 grudnia 2013 r.

Zobacz komentarze