KMDA

Przesuń w dół

Pierwszy grudnia. Początek czegoś nowego w Kijowie i na Ukrainie. Tłum protestujących zalewa centrum stolicy. Atmosfera gęstnieje, tłum wrze, opozycja wzywa do strajku i buntu przeciwko władzy. Pojawiają się pierwsze barykady i namioty. Zostają zajęte dwa potężne budynki. Jednym z nich jest potężny budynek administracji Kijowa usytuowany przy Chreszczatyku. Tak zwane KMDA.

To jest rewolucja!

Do budynku od momentu jego zdobycia ciągnęły tłumy mieszkańców. Witał ich napis „sztab rewolucji” wymalowany sprayem na elewacji. Dla wielu odwiedzających był to pierwszy kontakt z potężną salą kolumnową gdzie skoncentrowało się nowe życie budynku. Wpuszczano praktycznie wszystkich, nie było specjalnych kontroli. W środku energia zgromadzonych niemalże rozsadzała eleganckie ściany. Formowały się punkty medyczne, stołówki, zbierane były podpisy. W jakim celu? Nieważne, na pewno coś związanego ze zmianą władzy. Atmosfera była radosna i podniosła zarazem. Chciałeś zapisać się do ochrony bądź do jakiejś partii, nie było z tym problemu. Polityka, która tak bardzo obrzydła Ukraińcom nagle zaczęła przyciągać dziesiątki chętnych do uczestnictwa w tym nowym procesie. Do ustawionych skrzynek na pieniądze szybko zaczęły lecieć banknoty, jakże to stać z boku kiedy nagle historia tworzy się na naszych oczach. Pod ścianami miejsca do spania znaleźli zmęczeni opozycjoniści. Nikomu nie przeszkadzała niewygoda i tłumy przypadkowych osób. Czuć było powiew potężnych zmian, ludzie mówili wprost: "To jest rewolucja".

I tym oto sposobem budynek KMDA stał się jednym z bastionów opozycji. Powoli, z każdym dniem, wzmacniały się kontrole, we wnętrzu przebywało coraz mniej postronnych osób. Budynek został zaanektowany przez Swobodę, uleciał gdzieś podniosły nastrój, wyczuwalna była raczej jakaś stagnacja i zaciętość. Jeśli pierwsze dni rewolucji były radosne, to kolejne pokazywały inną stronę tego procesu. Ludzkie zmęczenie, negatywne emocje i radykalizację nastrojów. Wczoraj budynek został oddany władzom. Był to jeden z warunków zamknięcia śledztw przeciwko aresztowanym aktywistom. Wiele osób nie chciało się pogodzić z takim stanem rzeczy, doszło do awantur i sporów w łonie radykalnych środowisk. Niektórzy przyrównywali to wszystko do zdrady ideałów Majdanu. Po przekazaniu odkryto, że niektóre pomieszczenia są zniszczone, a gdzieniegdzie pojawiły się swastyki. Pewien mały rozdział obecnych wydarzeń został zamknięty. Ale dla wielu bojowników to jeszcze nie koniec. Może jeszcze tak zawieje wiatr historii, że powrócą na stare zdobyczne śmieci.
17 lutego 2014 r.

Zobacz komentarze