Krew na ulicach

Przesuń w dół

Pędzę rano do taksówki, pytam się kierowcy za ile dojedziemy w rejon Majdanu. Patrzy na mnie uważnie i odpowiada, że tam nie puszczają, ale że podwiezie mnie niedaleko. Podaje cenę, ja akceptuję i wsiadam. On wysiada, zdejmuje koguta taxi. Dojechaliśmy, odbiera pieniądze, patrzy na mnie spokojnym wzrokiem i życzy mi wszystkiego dobrego. Dziękuję i tak sobie myślę, co to za czasy kiedy taksówkarze życzą swoim klientom, aby ci nie wchodzili pod lufy snajperów.

Kiedy zobaczyłem już jakiś czas temu wielki bęben na tzw. kozackiej reducie wyobraziłem sobie scenę wzorowaną na "Ogniem i Mieczem". Czterech kozaków walących w bęben, obok ludzie modnie ubrani, inni w pomarańczowych w kasakach i mundurach, wszystko spowite dymem i specyficznym zapachem Majdanu. Temu wszystkiemu miała towarzyszyć podniosła atmosfera jak na historyczne wydarzenia przystało. Ogólnie spokój, śpiewy i uniesienie.

http://

Doczekałem się tego momentu dzisiaj, jednakże idealizowany obraz nie urzeczywistnił się. Był hymn ukraiński, toczone opony na barykady, niesione wielkie plastikowe siatki z potrzebnymi produktami, napięcie i czarny dym nad Majdanem

Wojna i przemoc na ekranie jest daleko. Oglądamy ją przez chwilę, emocjonujemy się popisami aktorów i za chwilę możemy ją dosłownie wyłączyć. Tu w Kijowie wojna jest w wersji live. Można co najwyżej odwrócić głowę, żeby nie zobaczyć rannych i krwi na ulicach lub ostatecznie po prostu zostać w domu. Pewien medyk zadał mi dziś takie pytanie, co byś odpowiedział swojemu dziecku za ileś lat gdyby cię zapytało gdzie byłeś podczas Majdanu. I jak byś mu wytłumaczył ewentualną absencję podczas tych wszystkich wydarzeń. Uśmiechnąłem się, on też się uśmiechnął. Zrozumieliśmy się bez słów.

Byłem, widziałem i chciałem w tym wszystkim uczestniczyć.
20 lutego 2014 r.

Zobacz komentarze