Bratnie narody

Przesuń w dół

Historia pisana na naszych oczach

Dziś na Krymie odbyło się referendum, które ma określić, w którą stronę zwróci się półwysep. Wszyscy zakładają, że wyniki są przesądzone. Ukraina nie wie co zrobić, a Rosja po prostu się cieszy. Dziś też sfotografowałem na Majdanie łopoczące obok siebie na wietrze dwie flagi, ukraińską i rosyjską. Kilkadziesiąt metrów dalej stali manifestanci z hasłami antyputinowskimi.

Dawno temu byłem na pewnym spotkaniu poświęconemu Rosji w jednej z krakowskich kawiarni. Na sali siedział starszy mężczyzna, który zadał w pewnym momencie do jednego z prelegentów pytanie, na które wymagał jednoznacznej odpowiedzi, tak lub nie. Nie pamiętam jakie to było pytanie, nie ma to teraz większego znaczenia. Ważniejszy w tym wszystkim wydawał mi się fakt podejścia do tematu i samej formy dyskusji, gdzie nie ma miejsca na sferę niuansów. W momencie gdy nie usłyszał satysfakcjonującej odpowiedzi po prostu wyszedł ze spotkania.
Wydaje mi się, że podobnie było od samego początku z oceną Majdanu. Też oczekiwaliśmy jasnych odpowiedzi i interpretacji. Kto jest kim w konflikcie, kto jest dobry, a kto zły. Kogo popieramy my – Polska, oraz jaką politykę prowadzą najważniejsi światowi gracze – Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Rosja. Chcieliśmy świata uporządkowanego, gdyż taki jest łatwiej przez nas przyswajalny.
Majdan ewoluował, a każdy jego opis i próba szczegółowej charakterystyki był aktualny tylko przez chwilę. Na początku była to akcja proeuropejska, potem przerodziła się ona w protest przeciwko ukraińskiej władzy, obecnie szuka dla siebie jakiejś nowej formuły. Jako, że wszystko zaczęło się od sporu o wektor zagranicznej polityki Ukrainy, to inne kraje oraz organizacje międzynarodowe były elementem majdanowej polityki. Mamiono Unią Europejską albo straszono Rosją i Sojuszem Celnym. Wszystko było uproszczone, choć oczywiście często szło to za daleko.

Rosja była jednym z najważniejszych punktów odniesienia, ale nie była jednocześnie, sama w sobie, podobnie jak i zwykli Rosjanie, utożsamiana z działaniami Kremla. Nie było problemów z używaniem języka rosyjskiego na Majdanie, nie było większych problemów z pokazaniem rosyjskiej flagi. "Rosyjskość" była negatywnie odbierana, o ile był przytaczany jakiś przykład politycznych działań płynących z Moskwy. Aplauzem przyjmowano wystąpienia Rosjan na scenie Majdanu, którzy okazywali wsparcie Ukrainie. To Majdan, kiedy była potrzeba, wspierał rosyjski kanał „Deszcz”, który miał problemy z rosyjskimi władzami. Obecna Rada Najwyższa Ukrainy skandowała niedawno w sali posiedzeń „Rosjo wstawaj”.

Zwykło się uważać, że Rosjanie nie są lubiani na Zachodniej Ukrainie. Ale na Majdanie stoją namioty nie tylko z aktywistami z tego regionu. Jest i centralna Ukraina, jest i Krym, jest i wreszcie Donbas. Są tu ludzie, którzy mają rodziny w Rosji, znajomych i przyjaciół, sentyment i po prostu zwykłą więź z tym obszarem. Choć wierzą, że w mitologizowanej Europie będzie im lepiej, to jednak nie odetną się od tych wszystkich powiązań. Są wreszcie Rosjanie, którzy choć mieszkają na Ukrainie, ją samą uważają za swoją ojczyznę.
Piszę dalej o Majdanie, który choć już w skromniejszej formie, jednak jest dalej jakimś głosem ukraińskiego społeczeństwa. On dalej się zmienia, a wraz z nim ludzie. Pojawiają się coraz liczniejsze hasła antyputinowskie. Jest i polityczne zamieszanie ze statusem języka rosyjskiego na Ukrainie. Niewątpliwie Rosja traci w oczach wielu Ukraińców, którzy otrzymują właśnie cios z jej strony. Ukraina traci Krym, a w kolejce czekają południowo-wschodnie okręgi. Ukraińcy trochę z niedowierzaniem stwierdzają, jak to tak, od bratniego narodu takie działania?

Mimo ostatnich wydarzeń Ukraińcy nie tworzą jeszcze zupełnego dwubiegunowego świata, który byłby odzwierciedleniem obecnych relacji z wielkim sąsiadem. Jest w nich dosyć rozsądku aby wierzyć, że w społeczeństwie rosyjskim są ludzie, którzy dobrze im życzą. Jest zapewne jeszcze i pewna doza naiwności zakładająca, że od bratniego narodu żadna krzywda ich nie spotka. Dlatego też niech nie dziwi nikogo, że na Majdanie, w centrum potężnego społecznego buntu, który obecnie wroga widzi przede wszystkim poza granicami kraju, znajdzie się miejsce i na rosyjskie flagi i na hasła zrównujące Putina z Hitlerem. I skoro Ukraińcy tak to wszystko widzą to warto o tym pamiętać. Nie wszystko jest czarno-białe, nie zawsze da się odpowiedzieć tak lub nie.
16 marca 2014r.

Zobacz komentarze