Coś się kończy, coś się zaczyna

Przesuń w dół

21 listopada przeczytałem na facebooku apel jakiegoś działacza czy też polityka aby mieszkańcy Kijowa wyszli na Majdan i zaprotestowali przeciwko, błędnej ich zdaniem, decyzji o niepodpisaniu umowy stowarzyszeniowej z UE. Było zimno, nieprzyjemnie, ale wśród osób, które przyszły na więc czuć było jakąś dużą energię. Tak zaczynała się akcja protestu, która przerodziła się ostatecznie w potężny bunt przeciwko obecnej władzy. Tak rodził się Majdan. Pojedyncze termosy z herbatą z czasem przekształciły się w szereg stałych kuchni wydających posiłki, wstążki unijno-ukraińskie stały się stałym symbolem tych, którzy zapragnęli zmienić kraj, chłopcy, którzy na początku nosili dla ochrony narciarskie kaski z każdym dniem upodabniali się do prawdziwych żołnierzy. Obserwowałem niemal dzień po dniu jak zmieniał się charakter protestu, sposób buntu, hasła i kształt Majdanu. Byłem w środku tego procesu, który każdego dnia zaskakiwał czymś nowym.

Od samego początku mojej obecności na Majdanie doświadczałem bardzo dużej sympatii ze strony protestujących. Hasło Polska otwierało drzwi, serca i umysły. Dzięki temu mogłem odbyć wiele rozmów, które w drobnej części starałem się przekazać w moich relacjach. Kilka razy podczas walk trafiały się także sytuacje groźne, zagrażające zdrowiu, jednakże zawsze udawało się wyjść obronną ręką. Przemierzając prawe codziennie Majdan trafiało się na osoby o bardzo różnym usposobieniu. Nie każdy pozwalał się fotografować, zdarzały się sytuacje, że musiałem zrobione zdjęcia wykasować. Byłem kontrolowany, sprawdzano czy jestem Polakiem, proszono o recytację czegoś autorstwa Sienkiewicza. W szczycie walk dostałem nawet sugestię, aby nie fotografować butelek na koktajle mołotowa. Najlepszą reakcją był spokój i opanowanie, napięcie kotłujące się w głowach osób na Majdanie szybko znikało i było zastępowane przeprosinami i prośbą o wybaczenie.

Bunt społeczny to potężna dawka emocji i wrażeń. Będąc w tłumie trudno zachować bezstronność i stać z boku wydarzeń. Jeśli wszyscy idą to też idziesz do przodu lub uciekasz, jeśli widzisz grad kamieni lecących w stronę milicji to niemal czujesz, że sam nimi rzucasz. Byłem świadkiem ataków, odwrotów i paniki tłumu. Czymś niezwykłym jest obecność w tłumie, gdy wszyscy naokoło krzyczą i idą do ataku, a ryk odbija się od ścian kamienic. Były momenty kiedy nie potrafiłem fotografować, pochłaniało mnie wszystko co dzieję się wokół. Trzymając w ręku stary wojskowy hełm byłem dla wielu osób jednym z obrońców Majdanu. Podchodziły do mnie kobiety i prosiły abym na siebie uważał albo żebym szedł na pierwszą linię barykad Majdanu.

Majdan za cenę potężnych wyrzeczeń i wielu ofiar doprowadził do usunięcia obecnej ekipy rządzącej. Dziś Arsenij Jaceniuk został nowym premierem, Ukraina ma nowy rząd. Gabinet jest już określany mianem ekipy kamikadze. Kraj jest w złej sytuacji gospodarczej, zbliża się czas kiedy dotychczasowi sojusznicy otwarcie wystąpią przeciwko sobie. Znikli główni politycy Partii Regionów, ale pozostało całe ich zaplecze. Ładnie wygląda Majdan, śpiewy, namioty i darmowe jedzenie, ale to teraz będziemy świadkiem najważniejszych wydarzeń dla losów Ukrainy. Konkretne decyzje będą podejmowane w gabinetach polityków, a nie w wojskowych namiotach. Idą wybory, prawdopodobnie i bolesne reformy, napięcie w społeczeństwie na pewno będzie się utrzymywało. W głowach wielu aktywistów rewolucja jeszcze nie zwyciężyła, ona musi trwać dalej, choć chyba sami nie wiedzą co ma być jej końcem. Śnią za Ukrainą, która ma być krajem bogatym i bezpiecznym. Wypatrują Ukrainy, którą zbudują na gruzach obecnego, nieprzychylnego im państwa. Mój aparat nie zostaje odłożony na półkę. Coś się skończyło, ale równocześnie coś się zaczyna.
27 lutego 2014 r.

Zobacz komentarze