Krew, pot i łzy

Przesuń w dół

Dzień po masakrze na Instytuckiej Majdan zbierał siły i wzmacniał swoje pozycje. Było spokojnie i lekko optymistycznie. Żeby dojść na pierwszą barykadę na Instytuckiej trzeba było mieć kask i kamizelkę kuloodporną. Kask miałem, kamizelki jeszcze się nie dorobiłem. Żeby jednak poczuć choć trochę dramat wczorajszego dnia nie trzeba było zapuszczać się na wysunięte opozycyjne stanowisko. W wielu miejscach Majdanu leżały kwiaty, a pierwsze zdjęcia zabitych zawisły na ścianach.

Mężczyźni zdejmowali czapki, modlili się i ukradkiem wycierali łzy. Kumulacja ludzkiej tragedii była dobijająca nawet dla najtwardszych bojowników. Ale nie zważając na kilkudziesięciu poległych i zaognienie sytuacji Majdan nie stracił wiary w zwycięstwo, które jest, zdaniem protestujących, coraz bliżej.

Walka trwa, teraz doszła jeszcze wielka żądza wyrównania krzywd.

21 lutego 2014 r.

Zobacz komentarze