Wy zabierzecie Zachodnią Ukrainę, my zabierzemy statki

Przesuń w dół

W Sewastopolu

Jestem myślami w Kijowie sprzed kilku tygodni. Wspominam końcowe dni Majdanu kiedy to tłum był rozpalany okrzykami ze sceny. Kiedy to na jeden okrzyk „Rewolucja” podnosił się potężny huk i aplauz. Ludzie krzyczeli, śmiali się i czuli, że uczestniczą w czymś niezwykłym. Na jedno skinienie byli gotowi iść do ataku. Zadawałem sobie wtedy wiele razy pytanie, więc to tak wygląda rewolucja, to tak wyglądają historyczne wydarzenia?
Przypominam sobie Symferopol sprzed kilku dni. Na placu Lenina stoi scena, na której występują zespoły muzyczne. Tłum faluje, klaszcze i krzyczy: „Rosja, Rosja”. Wszyscy się uśmiechają, uśmiechem obdarzają mnie starsze panie, które chyba oczami wyobraźni widzą, że oto nadchodzi sprawiedliwość dziejowa. Sam zaczynam się mimowolnie pod nosem uśmiechać. To w ten sposób przesuwa się w Europie granice?

Uśmiechy i uniesienia są pięknymi momentami przemian. Jest jednak i inna strona takich chwil. Zazwyczaj skrywana i sprowadzana przez liderów protestów do mało znaczących wydarzeń. Pojawiają się skrywane wcześniej złe emocje, agresja oraz niechęć do innych ludzi i poglądów. Bunt społeczny detonuje osobistą złość. Tak było na Majdanie, tak jest i teraz na Krymie.

Wspominam Sewastopol. Miasto nasycone bohaterstwem jak to stwierdził jeden z moich rozmówców. Na każdym kroku pomniki i pamiątkowe tablice przypominające o wydarzeniach z okresu wojny. Na nadmorskim bulwarze wdaję się w przypadkową rozmowę z kilkoma kobietami pod punktem z pamiątkami. Rozmawiamy oczywiście o życiu na Krymie. Jest już oczywiste, że miasto wraz z całym półwyspem za chwilę będą częścią Rosji. Rozmówczynie cieszą się z tego faktu, po prostu to co rosyjskie łączy się ze swoją ojczyzną. Jedna z kobiet dodatkowo stwierdza, dobrze życząc Polsce, że my – Polacy powinniśmy zabrać sobie Zachodnią Ukrainę. Przecież i tak wszyscy Ukraińcy stamtąd pracują w Polsce, prawda? Prawda, dużo pracuje. Nie wiem czy to uniesienie chwilą, pogodą czy też po prostu jej pogląd, nie tyle na Polskę, co na poziom ukraińskiej państwowości. Przesuwa bezrefleksyjnie granice, skoro ktoś u was pracuje, to do was w gruncie rzeczy należy. A Ukraina jako państwo? Można rozbierać do woli, skoro samo nie potrafi go obronić.

Spojrzenie na zatokę nad którą leży Sewastopol, tylko utwierdza takie przekonania. Z daleka widać dwa okręty ukraińskiej marynarki wojennej, obok nich rosyjskie, a cała przestrzeń jest wypełniona statkami należącymi do rosyjskiej marynarki. Niebiesko-żółte flagi na statkach, świadczą jedynie o tym, że jeszcze jest tu jakiś skrawek Ukrainy. Znajduję szybko łódkę, którą można popłynąć w rejs po zatoce. Z moim przewodnikiem rozmawiamy o porcie i o statkach stojących przy nabrzeżu. Największe zainteresowanie wywołują oczywiście okręty Floty Czarnomorskiej oraz zablokowane okręty floty ukraińskiej.

To wszystko będzie nasze

Rozmawiamy także trochę o życiu w Sewastopolu. Mój rozmówca twardo stoi na stanowisku, że teraz tu będzie Rosja. Taka stuprocentowa, nie taka na pół gwizdka jak w ramach Ukrainy. Znowu da się wyczuć, ze Ukraina uwierała Sewastopol. Oba podmioty do siebie nie pasowały i sztucznie je połączono po rozpadzie Związku Radzieckiego. Pytam się, co się stanie z marynarzami ukraińskimi jeśli Krym wejdzie w skład Rosji. Słyszę krótką odpowiedź, że mogą służyć u nas w marynarce, a jeśli nie będą chcieli, to wyjadą. Gdzie, to już pewnie ich problem. A ukraińskie statki? One zostaną i będą nasze - rosyjskie, to wszystko będzie do nas należało.

Referendum w sprawie Krymu już jutro.


15 marca 2014r.

Zobacz komentarze