Nie wszędzie jesteśmy kochani

Przesuń w dół

Charków

Na prorosyjskim wiecu w Charkowie Polska już nie jest lubiana i szanowana jak na Majdanie. Tu Polska to symbol zła, zdrady i niegodziwości. W oczach osób przychodzących pod pomnik Lenina stanęliśmy po drugiej stronie barykady. A że nastrój jest wręcz wojenny, to można mówić, że jesteśmy po drugiej stronie konfliktu. Padają same oskarżenia, rzadziej jest słyszana zwykła ciekawość i chęć wysłuchania innej opinii. Tu nie jesteśmy tak jak na Majdanie poklepywani i zapraszani na serdeczne rozmowy. Opowiedzieliśmy się po jednej ze stron ukraińskiego sporu, warto popatrzeć i na tę drugą.

Potężny Plac Wolności w Charkowie nie jest najlepszą przestrzenią dla niewielkich prorosyjskich akcji. Ludzie „giną” na wielkim palcu, co od razu osłabia wydźwięk i znaczenie ich działań dla postronnych osób. Dominują osoby w średnim wieku i starsze. Młodych jest mniej. Większość osób przychodzi z małymi pomarańczowo-czarnymi wstążkami. Kolory ze wstęgi św. Jerzego stały się symbolem tej strony konfliktu. Wszystkiemu przypatrują się leniwie milicjanci, którzy być może sami, po zdjęciu mundurów, stanęliby w tym miejscu.

To co się dzieje na południu i wschodzie Ukrainy w oczach wielu prorosyjsko nastawionych osób jest niemal odsłoną wojny ojczyźnianej. Są śpiewane radzieckie pieśni wojenne, padają wezwania do formowania armii i ruszenia na Kijów. Duch walki przesiąknął chyba większość osób, które nie są zadowolone obrotem spraw w państwie i które zbierają się codziennie na akcje w tym miejscu. Pod pomnikiem Lenina starszy pan, w cieniu komunistycznych flag sprzedaje gazetę, która na pierwsze stronie zrównuje wydarzenia w Słowiańsku ze Stalingradem. Kobiety trzymają kartki z przekreślonymi swastykami. Zewsząd słychać określenia: Banderowcy, Faszyści, Neonaziści i Junta. Konflikt, który śledzimy od jakiegoś czasu, jest wpychany w historyczną obudowę, w której walka toczy się o najważniejsze wartości. O nie walczyli nasi dziadkowie, czas aby i my – Charkowianie, tak i reszta wschodu i południa Ukrainy, stanęli do walki.

Potężnym polem walki była dwa dni temu Odessa. Tragiczne wydarzenia w tym mieście tylko spotęgowały niechęć do władz w Kijowie i pragnienie odwetu. Odessa, przez co rozumie się tutaj tragiczną śmierć kilkudziesięciu prorosyjskich aktywistów, jest teraz tematem numer jeden. To wydarzenie, które wyciska potężne pokłady emocji i jest napędem do jeszcze większej mobilizacji.. Do piedestału pomnika przyklejono zdjęcia Berkutowców i milicjantów, którzy zginęli podczas walk na Majdanie. Teraz do nich dołączono zdjęcia osób, które zginęły w walkach na wschodzie Ukrainy. Pojedyncze osoby przynoszą kwiaty i znicze, które składane są u stóp pomnika. Widać szczery ból i żal. Jest to zarazem sygnał jak daleko zaszły sprawy i jak trudno, jeśli w ogóle, będzie możliwe wyciszenie i złagodzenie uprzedzeń i złości w stosunku do przeciwników. Każdy protest ma swoich bohaterów. Tak było i jest na Majdanie, który czci pamięć tzw. Niebiańskiej Sotni. Tak jest i po drugiej stronie. Śmierć w czasie ukraińskiego konfliktu także jest elementem dzielącym strony sporu.

Polska to prostytutka

Jadąc jakiś czas temu na Krym usłyszałem w pociągu sugestię aby nie kłamać na temat tego co zobaczę. Wiązało się to z odgórnym nastawieniem do mediów i osób z zewnątrz opisujących wydarzenia na Ukrainie. Podobne teksty słyszałem wielokrotnie na Donbasie i teraz w Charkowie. Ludzie nie wierzą, że ktoś, oprócz mediów rosyjskich, pokaże ich punkt widzenia i przedstawi chociażby ich antyrządowe hasła. Dziś jedna z kobiet po tym jak usłyszała, że jestem z Polski, najpierw nie uwierzyła, że sfotografuję naklejkę z jakimś tekstem o Obamie, a następnie z potężną złością w oczach powiedziała mi prosto w twarz:
- Twoje państwo to prostytutka. Sprzedaliście się Stanom Zjednoczonym. Jak wam nie wstyd!! Po chwili lekko się uspokoiła, a koniec końców zaprezentowała swój mini transparent z hasłem: „Banderowskie Ultrasy – hemoroidy Charkowa”. Pokazała i dumnie odeszła.


4 maja 2014 r.

Zobacz komentarze