Czas wyprowadzić sztandar

Przesuń w dół

Powróćmy na chwilę do lutego. Na Majdanie w sensie dosłownym trwa walka. Konflikt zaostrzył się i nie widać już drogi odwrotu. Chodzę z aparatem pomiędzy pomiędzy setkami osób donoszących kostkę brukową na pierwszą linię barykad. W jakiś sposób ratuje mnie on przed wciągnięciem do grup zaopatrzenia. Na Majdan są dowożone cały czas opony, ludzie przynoszą siatki z lekarstwami i jedzeniem. Za kilka dni Janukowycz wyjedzie z kraju, a w kraju zacznie się proces zmiany władzy.

Mamy upalny sierpień. W Kijowie życie toczy się normalnie. Nie czuć wojny toczącej się na wschodzie Ukrainy, jedyną anomalią jest dalej stojący Majdan. Nie cieszy się on większym poparciem społeczeństwa i wywołuje duże kontrowersje. Brakuje mu wsparcia i zwyczajnego zainteresowania mieszkańców Kijowa.

Wczoraj dochodzi do próby (przynajmniej częściowego) uprzątnięcia Majdanu przez miejskie służby wsparte oddziałami milicji. Dochodzi do walki, w której ostatecznie górą są majdanowcy. Kamienie noszą pojedyncze osoby mieszkające w namiotach na Majdanie. Nie ma jakiejś pomocy na kształt działań sprzed kilku miesięcy. Ludzie robią zdjęcia i za chwile idą w swoją stronę. Dochodzi do bójek zwolenników i przeciwników, w tle dogasają podpalone opony. Ścisłe centrum Kijowa wygląda przygnębiająco.

Mit Majdanu może jeszcze nie umiera, ale powoli rozpływa się w ukraińskiej rzeczywistości. Treść hasłu „Majdan” nadaje teraz prywata i partykularne interesy, a nie potężna wiara i optymizm, które pchały Ukraińców do zmian w państwie. Majdan zasłania się pięknymi hasłami o kontroli nowych władz i konieczności budowy lepszej Ukrainy ale każdy obserwator zdaje sobie sprawę, że tych haseł dosłownie nie ma kto nieść. Coś się skończyło i wyczerpało swoją formułę. Czas wyprowadzić sztandar...
8 sierpnia 2014 r.

Zobacz komentarze