Solidarność w czasach niepokoju

Przesuń w dół

Niebezpieczne czasy

Niedawna śmierć grupy dziennikarzy w Paryżu wywołała ogólnoświatowe poruszenie. Z Francją solidaryzował się cały świat. Taka śmierć, w takim państwie, w takich okolicznościach została powszechnie uznana za naprawdę coś istotnego dla światowego porządku.

Dziś maszerowała Ukraina, która czciła pamięć kilkunastu przypadkowych osób, które zginęły w wyniku obstrzału autobusu pod miejscowością Wołnowacha. Ukraińcy pokazywali swoją jedność z ofiarami ataku i protestowali przeciwko terroryzmowi powszechnie utożsamianemu z Rosją i Putinem. Same wydarzenia z Paryża stały się nieoczekiwanie dobrym pretekstem do zrównania tragedii w obu krajach i jasnej prezentacji kto jest ofiarą, a kto złoczyńcą.

Ukraińcy byli dziś solidarni. Ale dziś nie było czuć, że inne państwa wyjątkowo traktują ten dzień i marsze organizowane w różnych miejscach Ukrainy. Wojna na Donbasie i statystyki dotyczące ofiar wszystkim już spowszedniały. Dla wielu postronnych obserwatorów uczestnicy tej wojny nie są z nikim i z niczym utożsamiani. Ta konkretna wojna jest daleka, nieznana, nieinteresująca.

Rok temu na Majdanie w Kijowie z dumą wieszano flagi UE. Dziś widać coraz większe rozgoryczenie Zachodem i nieporadną, w oczach Ukraińców, polityką światowych mocarstw. Choć cały czas oczekują od nich pomocy, cieszą się z nowych sankcji i doceniają pojedyncze deklaracje o pomocy, to jednocześnie coraz więcej osób jest przekonanych, że tak naprawdę Ukraina może liczyć tylko na siebie. Skoro świat nie jest solidarny, solidarność musi spajać samych Ukraińców.
18 stycznia 2015 r.

Zobacz komentarze