Faszyści wiecznie żywi

Przesuń w dół

Podróżni przyjeżdżający do Kramatorska tuż za dworcem kolejowym zostają powitani niebiesko-żółtymi flagami. Te w odróżnieniu od wielu innych, tym razem zostały „poprawione” poprzez domalowanie swastyk i symbolów SS. Ale w sumie nie dziwi taka sytuacja zważywszy na historię wydarzeń na Ukrainie na przestrzeni ostatnich dwóch lat.

Określanie wroga mianem faszystów miało miejsce jeszcze na kijowskim Majdanie. Polityka Rosji, najpierw krytyczna wobec wydarzeń w Kijowie, a następnie aneksja Krymu zburzyły u wielu Ukraińców poczucie, że Rosja jest bratnim narodem. Złość na politykę wschodniego sąsiada zaczęto wyładowywać przede wszystkim na Władimirze Putinie obwinianym o całe zło płynące z tamtej strony.

To wtedy prezydenta Federacji Rosyjskiej zaczęto coraz częściej nazywać mianem faszysty, tworząc proste porównania z Adolfem Hitlerem i tragicznymi dziejami z okresu II wojny światowej. Zaczęto produkować naklejki z odpowiednio spreparowanymi podobiznami i negatywnymi komentarzami. Politykę i realne działania Rosji zaczęto jednoznacznie kojarzyć z wydarzeniami w Europie sprzed 1939 r.

Wołodja, dlaczego zgoliłeś wąsy?

Druga strona – rosyjska i bardziej prorosyjska część Ukrainy, zresztą też nie pozostawały dłużne. Od dawna tworzyły przekaz porównujący Majdan i jego uczestników do spadkobierców i naśladowców środowisk nazistowskich. Protesty w Kijowie oceniano jednoznacznie negatywnie, nie wdając się w bardziej skomplikowane analizowanie kto stał na barykadach i kto rzeczywiście domagał się zmian w państwie. Ten przekaz był tak jednostronny w ocenie przestrzeni ideowej środowisk opozycyjnych, że zbudowany na tej podstawie odpowiedni przekaz medialny, stał się jednym z narzędzi do tworzenia punktów zapalnych na Krymie i Donbasie.
I tak oto dwie strony tego konfliktu zaczęły używać częściowo tych samych symboli. I jakby przerzucać się kto jest bardziej zły i niedobry i mocniej kojarzący się z negatywnie odbieranymi historycznymi postaciami i wydarzeniami. Działania dyskredytacyjne stały się elementem potężnej wojny informacyjnej, która, choć bez ofiar, toczy się cały czas.
Niegdyś symbol swastyki był interpretowany jako przynoszący szczęście. Teraz trudno o jakiekolwiek pozytywne emocje, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że liczba ofiar konfliktu, powoli bo powoli, ale cały czas rośnie.
sierpień 2015 r.


Zobacz komentarze