A mosty dalej pozrywane

Przesuń w dół

Życie po wojnie

Mała miejscowość Semionowka to właściwie przedmieścia Słowiańska. Trochę niedużych domów, kilka bloków i szpital psychiatryczny tworzą krajobraz tej miejscowości. Tędy wiedzie ważna trasa prowadząca z Charkowa aż do rosyjskiego Rostowa nad Donem. Obok drogi stoi wysoki dom z czerwonym dachem. Do momentu wybuchu działań wojennych na Donbasie mieścił się punkt sprzedaży drzewek i krzewów ogrodowych. Po intensywnych bojach, zniszczony i podziurawiony, stał się symbolicznym wspomnieniem dramatycznych tygodni, które, jak się miało okazać, były tylko wstępem do dalszych działań wojennych na Donbasie.

Ponad rok tomu zniszczenia w miejscowości wydawały się jeszcze całkiem świeże. Nawet naturalnym wydawało się, że nikt jeszcze specjalnie nie zajmował się naprawą zniszczeń. Raz, że obiektywnie minęło mało czasu od tego kataklizmu, a dwa, pewnie nie każdego było stać, aby zacząć odbudowywać swoje domy. Inny był chyba też wtedy nastrój. Jakoś częściej brzmiały wtedy zapowiedzi, że oddziały separatystyczne ruszą ponownie ataku, aby odbić miasta w północnej części obwodu donieckiego. Nastroje były nerwowe, a rozwój sytuacji na tyle ciężki do przewidzenia, że wznowienie walk w tym rejonie były brane całkiem poważnie pod uwagę.

Walki w Siemionowce doprowadziły do potężnych zniszczeń. Ucierpiały domy prywatne, nieliczne punkty handlowe i stojący na niewielkim wzgórzu szpital.
Dogodne ułożenie terenu spowodowało, że właśnie w tym ostatnim punkcie mieściły się główne umocnienia separatystów. Wykorzystywali korzystne dla nich ukształtowanie terenu do odpierania ataków sił ukraińskich i blokowania ważnej drogi prowadzącej w kierunku Charkowa. Z początkiem lipca 2014 r. kiedy to armia ukraińska praktycznie otoczyła Słowiańsk wraz z przyległościami, oddziały separatystyczne dokonały odwrotu w kierunku Doniecka pozostawiając za sobą zniszczoną miejscowość. Na odchodne wysadzili most na strategicznej trasie.


Minęło półtora roku. Most dalej nie został nie został odbudowany. Podobno brakuje pieniędzy. Jedyne co zrobiono to postawiono obok drugi – pontonowy, który choć tymczasowy, stał się stałą przeprawą.

Sama Siemionowka powoli się odbudowuje, choć jeszcze wiele zostało do zrobienia. Pisząc kiedyś o zerwanym moście z tyłu głowy stała myśl, że oto ta zniszczona konstrukcja jest niczym symbol podziałów jakie wyrosły w ukraińskim społeczeństwie. Podziały, które istniały w ukraińskim społeczeństwie, pogłębiły się i na tym gruncie doszło do wybuchu konfliktu zbrojnego. Zniszczone zostały więzi i znajomości, dyskusja została zastąpiona walką, a Donbas stał się regionem wielu takich Siemionowek. Stojąc w ciepły słoneczny dzień przy przy jednym ze zniszczonych domów i obserwując ruch aut cywilnych po pobliskiej drodze, można pomyśleć, że choć życie wygląda teraz już całkiem normalnie, to zniszczenia jeszcze długo będą o sobie dawały znać. Rany fizyczne jak i te w ludzkiej psychice będą długo wywierały wpływ na ukraińskie społeczeństwo, niezależnie od tego jak ta wojna się zakończy. Most pewnie kiedyś zostanie odbudowany, przecież jakieś pieniądze ktoś w końcu da. Więzi międzyludzkie też pewnie kiedyś zostaną ułożone na nowo. Ale tu nie wystarczą szybkie decyzje i dobra wola. Tu wszystko będzie trwało o wiele, wiele dłużej.

Sierpień 2015 r.


Zobacz komentarze