Kiedy jedni świętują, drudzy wspominają

Przesuń w dół

Uśmiechnięte twarze w centrum Doniecka podczas uroczystych obchodów Dnia Zwycięstwa i drugiej rocznicy utworzenia Donieckiej Republiki Ludowej mocno kontrastują z nastrojem, który panuje na niewielkim cmentarzu położonym na obrzeżach miasta. To tu, w cieniu niewysokiego terikonu (takim mianem określa się hałdy górnicze na Donbasie), są pochowani ci, którzy walczyli po stronie separatystycznej. Nie jest łatwo odpowiedzieć za co walczyli. Może ktoś wierzył w powstanie nowego państwa - Noworosji, ktoś inny w tworzoną Doniecką Republikę Ludową. Pewnie wielu jest i takich, którzy poszli walczyć z chęci zemsty za śmierć kogoś bliskiego albo za pieniądze. Na grobach nie ma opisanych historii tych śmierci. W najlepszym przypadku są podstawowe dane, w najgorszym numer lub pseudonim, pod którym zabity walczył. Stopień zadbania grobów też świadczy o tym, czy ktoś jeszcze pamięta o ludziach tu spoczywających. Dopiero z opowiadań bliskich osób wyłaniają się jakieś historie, które ożywiają fotografie przymocowane do krzyży. Tego zabił snajper jak wracał z misji zwiadowczej, ten z kolei uratował kolegów, a sam zginął. Matka jednego z zabitych wypija kieliszek wódki albo koniaku i płacząc wpatruje się w zdjęcie zabitego syna. Został jej jeszcze drugi, który mocno ją przytula. Starsi państwo wspominają córkę, która zginęła w wyniku ostrzału artyleryjskiego. Zapraszają do stolika i częstują mięsem oraz sokiem.
- I ty wspomnij naszą córkę, Marinę...

Zobacz komentarze