Nieśmiertelne pułki

Przesuń w dół

Po głównej ulicy Doniecka płynie fala ludzi niosąca zdjęcia swoich bliskich. Chwilę wcześniej przejechały tędy kolumny wojskowego sprzętu i przemaszerowały separatystyczne oddziały. Donieck świętuje rocznicę zwycięstwa Związku Radzieckiego w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. 9 maja w nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej jest dniem podniosłym, radosnym, ale i mającym sporo odniesień do współczesności.

Jednym z elementów oficjalnych obchodów jest tzw. akcja "Nieśmiertelny Pułk". Zapoczątkowana prawie 10 lat temu w Rosji z każdym rokiem obejmuje coraz więcej miejsc. Odbywa się już nie tylko w Rosji i krajach b.ZSRR, ale także i w innych państwach. Jej zadaniem jest upamiętnienie przodków, którzy żyli, walczyli i często umierali w tamtych ciężkich i tragicznych czasach. Ich twarze widnieją na tysiącach tabliczek niesionych przez uczestników akcji. Jeżeli nie ma zdjęcia, wtedy wypisuje się samo nazwisko. Zdarzają się i inne pamiątki po osobach, które dla idących są prawdziwymi bohaterami.
Zwykło się mówić, że na Ukrainie wiele akcji społecznych tego typu, jeśli nie zdecydowana większość, było i jest organizowane odgórnie. Za plecami idących i niosących określone hasła czy to społeczne czy to polityczne kryją się zawsze jakieś polityczne siły, które w określonych celach umiejętnie zarządzają zebranym tłumem. Nie miało znaczenia, czy to była Kijów czy Donieck. Sposób działania był bardzo podobny. Tu tym razem jest jednak jakby trochę inaczej. Choć widać, że akcja jest odgórnie zorganizowana i część uczestników ma określone zadania na marszu, to jednak na pierwszy plan zdecydowanie wybija się odczuwalna naturalna radość ze święta. Większość idących w zupełnie swobodny sposób bierze udział w tej akcji. Nie widać także wyraźnego smutku i zmartwienia. Widać za to uśmiechy i wzruszenie. Zbyt wiele lat już upłynęło, aby tłum, w zdecydowanej większości nie pamiętający wojny, przeżywał w pełni wszelkie okropieństwa tamtego okresu.

Za pierwszą, największą grupą kroczy druga - mniejsza liczebnie i w zupełnie innym nastroju. To maszerują bliscy tych, którzy zginęli w konflikcie na Donbasie walcząc po stronie separatystycznej. Oprócz zdjęć żołnierzy widoczne są także fotografie zabitych cywili. Emocje biją z twarzy osób niosących zdjęcia i tabliczki. Nie ma tu zupełnie nastroju święta, jak jeszcze czuło się to w tłumie kilkanaście minut wcześniej. Jest raczej zaduma, bliskie jeszcze wspomnienie zabitych w toczącym się cały czas konflikcie. O ile wcześniej bliskich wspominały dzieci czy wnukowie to w tej grupie idą żony, matki i bliscy krewni. Tu przeważnie niesione są kolorowe zdjęcia, dobitny znak czasu i bliskości śmierci. Tak zwany Nieśmiertelny pułk Donieckiej Republiki Ludowej to żywe wciąż ofiary i niezabliźnione rany, które cały czas noszą w sobie ci, którzy stracili kogoś bliskiego. Pułk, którego historia cały czas jest pisana. Wojna trwa dalej, a kirem zostanie przepasane jeszcze niejedno zdjęcie.


Zobacz komentarze